poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 4

Amanda
-Jesteś wariatką.
To jedyne zdanie,które mówi Cecily gdy streszczam jej historię spotkania z Robinem.
-Przyprowadziłaś tutaj kompletnie nieznanego chłopaka...
-Wiem,ale on twierdzi,że jest siostrzeńcem Eloise...
-Której praktycznie nie znamy!
-No dobrze może masz rację Cecily. A nawet na pewno.Ale on tak nalegał...
-Amanda jesteś nieodpowiedzialna.A jak to jakiś złoczyńca?Mówiłaś,że goniła go jakiś łowca.
-Tak...
Jednocześnie odwracamy się w stronę Robina,który bawi się z psem Cecily-Doddiem.
Wydaje się nim zachwycony zresztą ze wzajemnością.
-Co to jest?-pyta
-To mój pies, idioto!-prycha Cecily posyłając mi spojrzenie typu "Czy on właśnie utożsamił mojego psa z rzeczą?" Staram się nie wybuchnąć śmiechem.
-Jak się zwie?
-Doddie.
-Jak pięknie.Iście po królewsku.
-Mów rzesz po normalnemu!
Robin patrzy na Cecily z niezrozumieniem.
-A po jakiemu mówię?
Cecily odwraca się do mnie,ignorując pytanie Robina.
-On nie może tu zostać.
-Wiem...Ale gdzie ma pójść?
-To nie bezdomny pies,Amanda!
-Wiem.
-A jak moja mama tu wejdzie? To co z nim zrobimy?
-Co to za pytanie?Wyjdzie przez okno albo schowa się za zasłoną!
-Amanda,czasem myślę,że rozumem nie jesteś lepsza od niego.

Cecily
Moja przyjaciółka postanowiła,że wybierze się do sklepu po potrzebne rzeczy dla Robina-szczoteczkę do zębów i inne takie.Wychodzi na to,że ten chłopak będzie tu całą noc.A my będziemy go niańczyć.Nadal nie mogę uwierzyć w to,że Amanda go tu przyprowadziła.Siedzę na łóżku patrząc jak bawi się  z moim psem.
-Zamierzasz tak długo?-pytam w końcu zmęczona czekaniem.
Robin patrzy na mnie z zamyśleniem.
-Nie...Właściwie to już skończyłem.
Wstaje z kolan i siad na krześle od mojej toaletki.
-Gdzie Amanda?
-Poszła do sklepu.
-A ty jak masz na imię?
-Cecily.
-Miałem kiedyś służącą,która tak miała na imię.
-Tak i co się z nią stało? Miała cię dość i odeszła?
-Nie.Mój ojciec posądził ją o czary i skazał na stos.
Powiedział to jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie.Aż mnie zmroziło i musiałam się wzdrygnąć.
-Ach...A powiedz coś o tym łowcy.
Robin otwiera usta,żeby coś powiedzieć.W tym samym momencie ktoś wybija okno,a do mojego pokoju wpada jakiś człowiek.
_____________________________________________________________________________
/Juliaaa^





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz