Gdy się budzę jestem w gabinecie pielęgniarki.Wszystko mnie boli.Próbuję usiąść,ale kończy się to tylko jękiem pełnym bólu.-Nie wstawaj-mówi ktoś obok mnie.
Podnoszę wzrok w tamtą stronę.Obok mojego łóżka siedzi Amanda z ponurą miną.
-Co się stało?-pytam
-Zemdlałaś.
-Jak długo?
-Dwie godziny.Pielęgniarka mówi,że to nic poważnego,ale martwię się o ciebie Ceci.
-Tak samo jak ja.
-Twoi rodzice są na korytarzu, jakbyś chciała z nimi porozmawiać.
-Może później.Muszę ci coś powiedzieć.
Po czym streszczam jej całą historię.
Amanda
-Wiesz ta historia,jest nieprawdopodobna nawet jak na ciebie-mówię cicho wpatrując się w Cecily.
-Wiem.Ale przysięgam,że słyszałam ten głos.
-Może ci się przyśnił?
-Ty jak zwykle żartujesz!-mówi Cecily z wyrzutem.
-Wybacz,ale nie mogę sobie tego wyobrazić.
-To nie twoja wina-wzdycha zrezygnowana Cecily-To ja wariuję.
-Nie sądzę-mówi ciepły,kobiecy, a także nieznany głos.
-Ech...Co to było?
-Nie mam pojęcia...
-Spójrzcie na ścianę-dodaje głos.
Posłusznie patrzymy na wyblakłą,białą tapetę.Przez minutę nic się nie dzieję.A potem nagle ściana się rozpływa i wychodzi z niej jakaś kobieta.
Chcę krzyknąć,ale Cecily zakrywa mi dłonią usta.
-Kim jesteś...?-pyta moja przyjaciółka.
-Ja?-śmieje się kobieta-Jestem Eloise,królowa Vigrovii.
-Vi,czego?
-Vigrovii.
-A co to?
Kobieta nie odpowiada tylko siada na łóżku Cecily.
Ma długie,prawie białe włosy i mądre zielone oczy.Nie ma więcej niż 25 lat.Ubrana jest w kremową sukienkę do ziemi,a na nadgarstkach ma złote bransolety.
-No dobrze...A więc co tu robisz Eloise?
Nagle królowa poważnieje.
-Przybyłam tu z misją.Miałam znaleźć mojego siostrzeńca,który zaginął tu wczoraj.
-I co znalazłaś go?
-Nie.
-Ale co robisz tu?W naszej szkole go raczej nie ma.
Eloise znowu się śmieje.
-Przyszłam tu po was głuptaski.
-Po nas?-pytamy jednocześnie
-Myślałam,że szukasz swojego siostrzeńca-mówię już kompletnie nic nie rozumiejąc.
-Tak.Ale jak już go znajdę potrzebuję waszej pomocy.
-Do czego?
-Zobaczycie wkrótce.
-Co?Ale dlaczego my? I nawet pani nie znamy!
-Może i mnie nie znacie,ale jesteśmy w jakimś stopniu spokrewnione...a jeżeli chodzi o to dlaczego wy,to chyba dlatego,że jesteście częścią Vigrovii.
-Przed chwilą nie mogłam nawet tego wypowiedzieć,a teraz mi mówisz,że jestem tego częścią?-pytam przerażona.
-Tak.Porozmawiamy innym razem,bo teraz śmiertelnicy zmierzają w tą stronę.Zobaczymy się później.Mam nadzieję,że będzie już wtedy z nami mój siostrzeniec.
-Eloise,zaczekaj!-krzyczy Cecily,ale jest już za późno.
Królowa rozpływa się w powietrzu.
_______________________________________________________________________________
Mam nadzieję,że podoba wam się 2 rozdział.Staram się pisać ciekawie,ale nie wiem czy mi to wychodzi:(
/Juliaaa^
PS Eloise zaraz dołączy do rubryki bohaterowie:)
/Juliaaa^

To jest mega wciągające!
OdpowiedzUsuńKocham to!! <3